Piknik Rodzinny w Świetlicy Maciejki

Sobota, 15 czerwca, przyniosła maciejkowym rodzinom wiele słońca, uśmiechu, radości i wspólnej zabawy. Tego dnia odbył się bowiem Piknik Rodzinny, łączący we wspaniałą całość elementy Dnia Matki, Dnia Dziecka oraz Dnia Ojca. Było to również podziękowanie dla opiekunów, wolontariuszy oraz wszystkich maciejkowych przyjaciół.

Impreza rozpoczęła się wspólną Eucharystią, w intencji świetlicy oraz rodzin z nią związanych. Msza święta – odprawiana przez zaprzyjaźnionego księdza, Sebastiana Bratka – przeplatana była pięknymi pieśniami, wygrywanymi na gitarze i wyśpiewywanymi z miłością i dziękczynieniem. Bogu czyniono dzięki, poprzez cudne dźwięki. Kaplica pełna była wzruszeń. Za oprawę muzyczną uśmiechnąć należy się do sympatycznych pań: Renaty oraz Patrycji.

Po liturgii wszyscy udali się na dziedziniec przed świetlicą. Tam unosił się zapach smażonych kiełbasek. Ale to nie pora jeszcze była na konsumpcję. Najpierw pokrzepiono duszę… Dzieci (te małe i te duże, które pewnie obrażą się na owo sformułowanie, bowiem to już przecież młodzież) zaprezentowały zgromadzonym rodzicom kilka układów tanecznych, które przygotowały pod opieką przemiłej instruktorki, pani Darii Stanisz. Choreografia bardzo się wszystkim podobała, były nawet prośby o „bis”.

DSCI7234

Jakiż to byłby piknik „rodzinny”, gdyby zabrakło konkurencji w tejże kategorii. Do starcia stawały drużyny składające się z czterech osób. Sprawdzano umiejętności z zakresu udzielania pierwszej pomocy (tj. unieruchomienie i zabezpieczenie złamanej kończyny), skuteczności trafiania do celu, zwinności (skakanie na skakance) oraz… skoczności (w workach). Nie oszczędzono również motoryki małej i spostrzegawczości, które to przydały się przy składaniu (i naklejaniu na kartkę) puzzli. No i oczywiście współzawodnictwo sprawdzające się w każdej sytuacji – czyli: „nieśmiertelne” podjadanie jabłka bez użycia rąk. Śmiechu co niemiara. A na dokładkę – nagrody.

DSCI7323

Jak wiadomo – ruch na świeżym powietrzu to samo zdrowie, ale też utrata energii. Na pokrzepienie były więc smaczne kiełbaski z grilla (tutaj udzielał się człowiek z anielską cierpliwością – uczynny pan Tomasz), a na deser – gro słodkości: świeże i soczyste truskawki, apetyczne ciasta, ciasteczka, wafelki, cukierki…

Zapomniałabym dodać, że wszyscy rodzice dostali od swoich pociech puszyste, mięciutkie, czerwone poduszeczki – z wyrazami wszelkiej miłości, w wersji dla poliglotów. Bardzo miły i wzruszający gest.

Na koniec siostra Macieja zaproponowała „konkurs czystości”. Wszystkie odpadki czym prędzej trafiły do kosza, a potrzebne wcześniej gadżety, sprzęty i urządzenia – na swoje miejsca. Zaplanowano także mecz: rodzice kontra dzieci. Na pewno był emocjonujący, jednakże my uczyniliśmy wcześniej „skok w codzienność”, zatem nie dane nam było przeżywać tych wrażeń z współuczestnikami imprezy.

Ukłon w stronę Organizatorów, za trud i wysiłek włożony w przygotowanie przedsięwzięcia. Nie można zapomnieć o młodzieży i o dzieciach, które brały w tym czynny udział i aktywnie pomagały. Młodzi ludzie wnieśli swoje pomysły, inicjatywy, rozdzielili pomiędzy siebie liczne obowiązki, gromadzili niezbędne akcesoria, szykowali, dopilnowywali, by wszystko szło zgodnie z planem. Zasłużona piątka z plusem!

Choć za te wszystkie dogodności, dobre humory i wymarzoną aurę należy się pewnie również uśmiechnąć w stronę Najwyższego. Jak widać – impreza odbyła się pod dobrym patronatem, niebiosa jej sprzyjały.

tekst autorstwa